Szukasz taniego oświetlenia do studia? Najprostszy i najtańszy sposób to żarówka fotograficzna 85W. W tym teście sprawdzam zestaw WSOC-FP-A110SET – dowiedz się, jakie ma zalety, jak wypada natężenie światła i czy warto go kupić do fotografii smartfonem.

Najprostszy i najtańszy sposób oświetlenia to światło z żarówki fotograficznej o odpowiedniej barwie. Rozwiązanie to ma swoje ogromne zalety, ale – jak to mówią – nie ma róży bez kolców. Jakie jest jego zastosowanie i do kogo jest skierowane? Odpowiedź jest prosta: do tworzenia planu oświetleniowego pod fotografię lub film. To świetne rozwiązanie, gdy operujemy smartfonem i chcemy doświetlić ciemną scenę, np. podczas rodzinnej imprezy lub nagrywania rolek do mediów społecznościowych. Sprawdzi się wszędzie tam, gdzie temat zdjęć pozostaje statyczny – przy tworzeniu packshotów czy prostych zdjęć produktowych. Zestaw ten dedykowany jest ambitnym amatorom, którzy nie chcą inwestować dużych kwot na początku swojej drogi.

Niepodważalną zaletą światła ciągłego jest jego uniwersalność (lampy błyskowe nie pozwalają na doświetlenie wideo), jednak boryka się ono z niższym natężeniem światła w porównaniu do błysku. Czy zatem warto stosować tanie rozwiązania oświetlenia ciągłego?

Pod lupę wziąłem zestaw oświetleniowy WSOC-FP-A110SET, w skład którego wchodzą: statyw, oprawka z gwintem E27, czasza oraz żarówka 85W. Odsłonięta żarówka z czaszą pozwala ukierunkować strumień i zyskać nad nim większą kontrolę. Należy jednak pamiętać, że takie światło tworzy wyraźne, „smoliste” cienie, podkreśla detale i fakturę oraz buduje mocny kontrast. Zanim jednak przejdę do zdjęć, sprawdzę parametry techniczne – konkretnie natężenie światła.

Mój pomysł na test:

Ustawiam zestaw około metra od białej ściany. Na ścianie zaznaczam punkt pomiarowy dla światłomierza Sekonic L-858D. Porównam wyniki z założoną czaszą oraz bez niej. Warto zaznaczyć, że żarówka 85W jest dość długa i nie chowa się całkowicie w czaszy, więc mówimy tu o częściowym ukierunkowaniu snopa światła.

Wyniki pomiarów (z czaszą):

  • Natężenie światła padającego: 280 lx
  • Światło odbite: 100 cd/m²
  • Ekspozycja (ISO 100, 1/125s): f/0.9

Wyniki pomiarów (bez czaszy):

  • Natężenie światła padającego: 170 lx
  • Światło odbite: 74 cd/m²
  • Ekspozycja (ISO 100, 1/125s): f/0.7

Różnica między f/0.9 a f/0.7 to zmiana o około 1 EV (podwojenie światła). Dokładnie o 72%, co w skali fotograficznej przyjmujemy jako 2/3 EV. Wynik ten jednoznacznie potwierdza, że stosowanie czaszy ma sens.

Skoro techniczny test za mną, pora na fotografowanie. Niestety nie miałem pod ręką żadnej modelki, dlatego wybrałem inny obiekt – obraz z kwiatami z 1997 roku autorstwa pani M. Bobrowskiej.

Obraz ustawiłem na mocno „zmęczonym”, powiedzmy białym boxie. Oświetlenie umieściłem po jego lewej stronie z przodu, tak aby światło padało pod kątem około 45 stopni. Odległość między obiektem a źródłem światła w linii prostej wynosiła około 60 cm.

Zestaw oświetleniowy WSOC-FP-A110SET ze statywem i czaszą

Wykonałem trzy kolejne zdjęcia za pomocą smartfona. Pierwsze z nich zrobiłem przy całkowicie wyłączonym zestawie oświetleniowym, aby sprawdzić zastane warunki. Parametry ekspozycji wyniosły: ISO 320, 1/50s, f/1.7.

Zdjęcie produktowe obrazu przy świetle zastanym - test oświetlenia

Następne zdjęcie wykonałem już z włączonym oświetleniem. Parametry ekspozycji wyniosły: ISO 50, 1/50s, f/1.7.

Zdjęcie - żarówka z czaszą

Trzecia fotografia tego samego tematu oświetlona została również żarówką z czaszą, z tą różnicą, że pomiędzy źródło światła a obiekt włożyłem kalkę techniczną. Miała ona za zadanie zmiękczyć charakter światła, czyli zadziałać jak dyfuzor. Każda zmiana charakteru światła odbywa się jakimś kosztem – w tym przypadku aparat smartfona postanowił podnieść czułość. Parametry ekspozycji: ISO 64, 1/50s, f/1.7.

Zdjęcie z użyciem dyfuzora

Może różnica nie jest widowiskowa, jednak gdy dokładnie wpatrzymy się w bliki oraz cienie, dostrzeżemy zmianę. Można by zastosować dyfuzor o większej gęstości, wtedy efekt byłby bardziej widoczny, ale moim celem było zrozumienie wpływu samej czaszy na światło. Nie da się tego w pełni ocenić, nie wykonując zdjęcia bez niej. Parametry: ISO 64, 1/50s, f/1.7.

Zdjęcie bez użycia czaszy

Uzyskałem dokładnie taką samą ekspozycję co w przypadku zdjęcia z dyfuzją. Co to oznacza? Dodatkowa ilość światła, jaką „wyprodukowała” czasza, pozwoliła mi na zastosowanie dyfuzora bez strat natężenia względem zdjęcia wykonanego samą żarówką.

Podczas rejestrowania zdjęć dokonałem również pomiarów natężenia światła padającego:

  • Brak testowanego światła: 50 lx (oświetlenie studia)
  • Lampa włączona: 420 lx
  • Zasłonięta dyfuzorem: 370 lx
  • Żarówka bez czaszy: 340 lx

Czas na mowę końcową. Czy zestaw jest wart zakupu i czy spełnia swoją rolę? Na to pytanie każdy odpowie inaczej, zależnie od tego, na jakim etapie fotograficznym się znajduje i jakim budżetem dysponuje. Moim zdaniem czasza w tym zestawie ma ogromny sens – potwierdza to fakt, że pomiar światła padającego był wyższy przy zastosowaniu czaszy z dyfuzorem niż przy samej żarówce.

Jeśli dotarłeś do tego miejsca, drogi czytelniku, bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Jeśli masz swoje przemyślenia lub uwagi do mojego testu, z chęcią przeczytam Twoją opinię w komentarzach.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *